Niesamowita piosenka i jeszcze bardziej niesamowita dziewczynka.
Dreszcz mnie przechodzi, kiedy tego słucham. Ciekaw jestem, kim będzie za 20 lat.
Klaudia Kulawik – zapamiętam sobie to imię.
A kiedy do głosu dochodzi moja analityczna część umysłu (ACU), budzę się jak ze snu i powoli do mnie dociera…
Jak to możliwe, że wzruszyłem się tak bardzo? Co to właściwie było?!
Piosenka. A poruszyła mnie jakby sama śmierć i życie zatańczyły mi przed oczami walca.
Nadzwyczajne!
Wydaje mi się, że reakcja Chylińskiej wzruszła mnie chyba nawet bardziej niż sam śpiew. Nie wzruszyłbym się aż tak, gdybym nie obserwował jej wzruszenia. To chyba podobna reakcja do tej, jaką mam podczas oglądania horroru – nie boję czającego się niebezpieczeństwa, ale grozy, która wybucha na twarzy aktora. Taki pierwotny, zwierzący instynkt, atawizm w czystej postaci. Tak samo tutaj – patrzę na wzruszenie na twarzy Chylińskiej, i uczucie potęguje się we mnie.
Jak zwykle, niezależnie od moich chęci, moja ACU zaczyna rozkładać sytuację na części, próbując zgłębić to zjawisko i kłębiące się we mnie chaotycznie uczucia.
- Tekst, dojrzały, przenikliwy, który opisuje jakby esencję naszego (smutnego?) życia.
- Głos, który wzbudza dreszcz. Przejmujące, dogłębne i pełne przeżywanie pieśni.
- W ustach dziecka – uosobienia niewinności, które nie ma prawa znać tej smutnej rzeczywistości, brzmi jak przesłanie z zaświatów. Dosłownie! Co ona musiała przeżyć, żeby tak zaśpiewać!?
- I ta emocja w głosie, która wzbudza nieokreśloną tęsknotę i żal.
Ponownie oglądam jej występ i (klik) ponownie wyciska mi łzy. Ba! Wilgotnieją mi oczy na samo wspomnienie jej śpiewu. (klik) Po jeszcze jednym wysłuchaniu mam ochotę być lepszą osobą.
Skąd się biorą takie mocne reakcje?! Wydaje mi się, że nie poddaję się łatwo zewnętrznym wpływom, a tutaj w jednej chwili mięknę jak przekłuta piłka. Przerażające, jak szybko i łatwo można wpłynąć na człowieka.
Mam szczerą nadzieję, że jej talent nie zostanie zmielony na pustą rozrywkę i ktoś z prawymi intencjami zaopiekuje się jej osobą. Jest potężna – porusza serca na wskroś. Boję się pomyśleć, co by było, gdyby zamiast ze współczuciem zaczęła śpiewać z gniewem. Brrr…
