Jak być leniwym
Subiektywna, trochę dziecinna, bazująca na zaledwie kilku innych źródłach i wyjętych z kontekstu faktach historycznych, czasami nudna, ale mimo to – wspaniała! Autor – Tom, to zupełnie zwykły gość, który zauważył pewne chore zachowania w naszym społeczeństwie, które skutecznie pozbawiają nas esencji życia. To, o czym pisze to tak naprawdę nic nowego, ale sposób przedstawienia treści był dla mnie orzeźwiający i trafiający do serca.
Jako prawdziwy leń pisał tą książkę wiele miesięcy, próbując nadać jej jako taką grubość, tymczasem IMHO ważne jest zaledwie kilkanaście stron. I dla tych kilkunastu stron gorąco polecam całą książkę. Minęło już sporo czasu odkąd ją przeczytałem, ale jej wpływ pozostał na mnie nie zmieniony.
Dzieje kultury arabskiej
Prawie każdego dnia spędzam w autobusie na dojazd z/do pracy około dwóch godzin. Dwie godziny to kupa czasu. Dotąd czas swój spędzałem czytując pożyczoną od znajomych literaturę albo magazyn “Nowa Fantastyka” (lekkie i przyjemne, coś jak odpowiednik romansów dla kobiet). Niestety do księgozbiorów znajomych dostęp jest rzadki, a poziom opowiadań w magazynie jest zmienny, więc uznałem, że może czas się wziąć za coś odmiennego. Postanowiłem wejść do księgarni i kupić pierwszą lepszą książkę – dosłownie. Akurat tego dnia rozmyślałem trochę o historii, a może sprawił to quiz na FB, który sugerował, że moją życiową karierą powinna być związana z historią… w każdym razie skierowałem się ku działowi historii i wybrałem sobie tę oto książkę. Zacna grubość tomu spełniała moje ambicje, a temat jakże na czasie (no bo czego właściwie, tak naprawdę ci Arabowie chcą i o co to całe halo z Mahometem?) – więc ją wziąłem.
Wybór nie był zły. Książka może nie porywa, ale dosyć znaczna ilość tekstów źródłowych ożywia trochę suchy tekst wypełniony imionami i datami. Nie czuję się może dużo mądrzejszy po lekturze, ale pewne rzeczy się zdecydowanie rozjaśniły. Zaznaczyłem sobie też kilka nowych pozycji, z którymi chciałbym się zapoznać (głównie stare teksty), nie wiem tylko, jak je zdobyć :-/.
Czy polecam?
- Tak. Autor ma dystans do własnego tekstu i nie narzuca swojego zdania, opowiada w miarę ciekawie, a informacje zawarte w książce dają bazę do dalszych poszukiwań. Polecam tym bardziej, że jeśli chcesz ją przeczytać, to nie musisz już jej kupować ;-]
Dukaja “Czarne oceany”
Dukaj jest aktualnie moim ulubionym pisarzem-futurologiem. Polecam tą książkę fanom twardej S-F, którzy nie boją się wyzwań. Ta powieść celowo uderza w czytelnika nawałem zupełnie nowych informacji – nowe słowa, nowe technologie, nowe pojęcia, nowe paradygmaty – nie było mi łatwo ogarnąć ten cały świat. Czytając ją czułem się jak dziecko, któremu pierwszy raz dano dostęp do Internetu przyszłości. Nie będę kłamał, że rozumiałem wszystko, o czym pisze, ale i tak bardzo mi się podobało.
Ulubione zdjęcia z Flickr cz. 5
Magazyn Photoshop (.psd)
Niedawno po raz pierwszy miałem styczność z magazynem PHOTOSHOP. Zawarte w nim artykuły może nie porywają, ale są edukujące i generalnie całość jest na całkiem niezłym poziomie. Trudno powiedzieć, z czym związany jest mój niedosyt. 80 stron pisma jest wypełniona praktycznymi tutorialami i w miarę interesującymi artykułami o nowościach. Każdy znajdzie coś dla siebie, i trudno narzekać, ale… może właśnie stąd mój niedosyt. Mam na myśli to, że pismo próbując być uniwersalnym zamieściło treści dla różnych poziomów zaawansowania w pracy z grafiką, przez co każdy znajdzie “coś” dla siebie, ale z całości pisma zainteresuje go tylko 1 lub 2 artykuły. Tak było ze mną. Nie jestem początkujący jeśli chodzi o pracę z grafiką, ale nigdy nie zagłębiałem się za bardzo w różne techniki. Wystarczało mi, że efekt będzie na tyle dobry, żeby nadawał się do pracy. Teraz, kiedy traktuję temat bardziej hobbistycznie, z większą przyjemnością mogę zająć się poznawaniem krótkich tutoriali. I tak w jednej pracy wykorzystałem informacje z dwóch artykułów, czego efekt można zobaczyć poniżej:
|
|
Niestety oryginalne zdjęcie było trochę rozmazane, więc przy powiększeniu nie widać zbyt dużych zmian, ale przy zdjęciach o lepszej ostrości i naprawdę dużej rozdzielczości, efekt zoomify jest niezastąpiony.
Tutorial “Przekształcenie portretu” to zabawa na 5 minut dająca miły wynik, natomiast wykorzystanie plug-in’u zoomify z Photoshop CS3 pozwoliło na zamieszczenie dużego zdjęcia w małej przestrzeni.
Yerba mate i sok Noni
I like to drink warm yerba mate sometimes, even though I am not such a hotspur like some of my friends or citizens of South America. Once I even bought a gourd – it is very nice to sip such infusion through a bombilla on a lazy afternoon. Bombilla is a special metal pipe closed on one end, but with little holes. This way parts of the herb don’t go into the pipe.
If you don’t know what is yerba mate, then here I rush to explain. Simply it is a healthier replacement for the tea. Different taste, more vitamins and more stimulating. The main advantage for me is that you can pour water of any temperature onto the herbs and you will still get all the nice things out of it. If one doesn’t like its taste then you can even pour orange juice and then you will receive a drink called ‘mate russo’. Sweet.
Lubię czasem napić się ciepłej yerba mate, chociaż nie jestem takim zapaleńcem jak niektórzy moi znajomi, lub ludność Ameryki południowej. Kiedyś kupiłem sobie nawet tykwę na mate – popijać taki napar przez rurkę to jest całkiem przyjemne uczucie. Jeśli ktoś jeszcze nie zna yerba mate, to już wyjaśniam – najprościej powiedzieć, że jest to zamiennik herbaty, a konkretnie, że są to liście ostrokrzewu paragwajskiego. Dobrą cechą tej rośliny jest to, że wysuszone liście można zalewać zimną, ciepłą lub gorącą wodą, a napój ciągle będzie zawierał i kofeinę i pozostałe drogocenne dla zdrowie składniki. Jeśli ktoś nie lubi specyficznego smaku yerba mate, może ją zalać nawet sokiem pomarańczowym, i otrzyma wtedy tak zwane ‘mate russo’.
Ci, którzy interesują się nowościami w branży zdrowej żywności, być może słyszeli już o Noni (morwa indyjska). Sok Noni to dosyć kontrowersyjny napój. Noni było podobno używane od wieków w medycynie ludowej jako lek przeciwzapalny i przeciwbólowy, a w dzisiejszych czasach sok noni uzyskuje status leku na wszystko. Pojedyncze badania sugerują, że noni może wstrzymywać wzrost komórek rakowych, a ludzie na całym świecie konsumują noni na przeziębienie, astmę, lumbago, ból brzucha, problemy z oddychaniem, mdłości i kolki. Robi się z niej okłady na złamane kości a nawet szampon, który podobno pomaga zwalczyć wszy. Trudno uwierzyć we wszystkie właściwości tej jednej rośliny, tym bardziej, że mimo prób, żadne badania z prawdziwego zdarzenia nie wykazały medycznych skutków konsumpcji noni. W moim mniemaniu jest to skutek działania placebo, które jest dobrze znane z bycia lekiem na wszystko.
Pomysł na restaurację
In the recent days I found out that I’ve got some gallstones. They will make me a customer of a hospital in a near future, where I will take divorce with my gallbladder. It was nice to know you, you painful @$^#^&!.
The incoming cholecystectomy doesn’t bother me. The thing that I have to be on a special diet bothers me a lot. No chocolate. No eggs. Absolutely no fried food. No fresh bread(!?) …and the worst of all – no strong coffe! I can only drink very light coffe from now on. There is much more of what I cannot eat now, but the list is too long to put it here. Anyway…
…what am I supposed to eat now?! :-/
And here comes the idea. I wonder if a restaurant having special menus for all people who are on different kinds of diets would survive on market? I guess there are very many people who cannot eat different things but they would like to eat something tasty and yet they have to do everything themselves.
Imagine such a restaurant – for example you got diabetes, you simply ask for a special diabetes menu and you can choose anything you like without worrying that it will make you sick. And it tastes well (hopefully).
I wonder if there is such a restaurant somewhere there.In the recent days I found out that I’ve got some gallstones. They will make me a customer of a hospital in a near future, where I will take divorce with my gallbladder. It was nice to know you, you painful @$^#^&!.
Stara, ale jara…
It’s been a while since I bought my Nokia E51 and it seems not so new and great anymore after iPhone and so many other mobile phones have been released. Well, I think it still kicks ass. When I was looking for a new cell phone I was mainly thinking of Internet browsing (using Wi-Fi), checking e-mails and reading ebooks. Nokia E51 does all these things and many more. Since it works on an open source Symbian S60 system, I can download and install (and I did) very many applications like movie player, mp3 player, internet radio (cool!), maps and whatever else comes to your mind.
To be honest, I almost don’t use mp3 player and movie player, I use internet radio from time to time, but I simply love the ebook reader I installed – MobiReader. When I tell people that I read books on my phone, they don’t believe and sometimes they laugh. In fact I find it much easier to read books on my mobile, because the screen is always well visible despite of the light in a room or wherever I am at that moment. It is also very light while big books tire my hand pretty fast. One may tell the screen is small (which is untrue) so the letters will be so little that reading them will tire one’s eyes, but you can amend the size of the letters. Let’s avoid too much talking. Look for yourself (click to enlarge).
What else? Nah, not much, so I will just throw some specifications:
Key Features are:
- HSDPA
- 100 Grams in weight
- 16 Million colours, 2 inches 240×320 pixels display
- WiFi with VOIP capabilities
- Symbian OS 9.1
- 2 Megapixel Camera
12 years long homeless commando…
..at least it is what he told me.
I am trying to participate in some photo contests lately as they motivate me to do things I wouldn’t dare in other way.
This photo is for the contest called “People’s faces” or maybe “People’s aspects”?
Every time I see some photo contest topic, first things that come to my mind are the dark ones. For example there was a topic “Places worth visiting” some time ago. I imagine people would send images of beautiful places. I planned to go to dog’s shelter, slaughterhouse, dump.. I regret I didn’t do that after all, guess I am still little too shy and lazy for such trips.
This topic was easier. I had a man on my mind to ask for posing, but he was absent. I spent half an hour wandering around railway station and finally spotted this man on the market square in Krakow. I couldn’t make myself to talk to him and ask him to pose. I felt so embarrassed. I followed him for 20 minutes, watching him begging for money, taking food out of trash cans, waiting for the right time. Finally asked him to pose for me and he agreed.
He said he is homeless for last 12 years and an alcoholic too and that he used to be a commando. I regret I didn’t ask him about his age or more information about his life.


















































![[ DSC06720 ] by Claudio Poblete](http://farm1.static.flickr.com/42/117952189_a38bbe33ff_s.jpg)













